Azory – rowerowe szaleństwo

4 czerwca 2018 - 1 Komentarz

W POSZUKIWANIU MIEJSCA WYJĄTKOWEGO.

Czy Azory są wyjątkowe?- na pewno tak.

Czy spodobają się każdemu?- niekoniecznie.

Jadąc tam wiedziałyśmy że to najbardziej zielone miejsce na ziemi, że przez cały rok jest ciepło ale nie gorąco, że często pada deszcz i może właśnie dlatego nie ma zbyt wielu turystów. No i jeszcze drobny szczegół są góry-niezbyt wysokie. I co się okazało?

Rzeczywiście niemal wszystko jest tu zielone w wielu różnych odcieniach. Bogactwo roślinności zadziwia a różnorodność wszechobecnych kwiatów- przede wszystkim wielobarwnych hortensji, rosnących dosłownie wszędzie, oszałamia. Było ciepło i dość wilgotno ale deszcz padał tylko dwa razy i to w nocy. Tak więc pogoda była idealna ale podobno miałyśmy szczęście. Turystów niewielu – spotykałyśmy ich niemal wyłącznie na punktach widokowych. Rowerzystów też jak na lekarstwo – a takich jak my z sakwami to wcale. Góry są i owszem i chociaż najwyższy szczyt Pico da Vara ma jedynie nieco ponad 1100m, dały nam nieźle popalić.

I CO JESZCZE TU JEST?

Najpiękniejsze widoki na świecie-może to przesada, a może nie . Przekonaj się sam. W moim rankingu ścisła czołówka.

Najszczęśliwsze na świecie krowy- jest ich tu mnóstwo i naprawdę sprawiają wrażenie zadowolonych.

ALE PO KOLEI…

Wylądowałyśmy w Ponta Delgadzie – na wyspie San Miguel. Rowery górskie wypożyczyłyśmy na miejscu . Plan był prosty – objechać wyspę naokoło, zahaczając o o co ciekawsze miejsca w interiorze. Jeśli zostanie czas skoczyć na sąsiednią wyspę Santa Maria. Miałyśmy na to 10 dni, co przy wymiarach wyspy 65/15km wydawało się sporym nadmiarem. W rzeczywistości wolnych chwil nie miałyśmy wcale. Z Ponta Delgady ruszyłyśmy na zachód wzdłuż południowego wybrzeża. Po drodze liczne punkty widokowe, z których podziwiałyśmy majestatyczne klify. W ramach pieszej wycieczki zeszłyśmy do wioski u podnóża klifu. Urocze miejsce całkowicie odcięte od świata a jedynym środkiem transportu są konie i muły. Zjazd na nocleg do nadmorskiej miejscowości Mosteiros był fantastyczny, jednak zasiał niepokój co do przyszłych podjazdów, za to zachód słońca powalał.

Kolejny dzień to wyprawa do krateru wulkanicznego, w którym znajdują się jeziora Sete Cidades oraz niewielka miejscowość o tej samej nazwie. Żeby oszczędzić sobie podjazdu wybrałyśmy drogę przez tunel odprowadzający wodę. Przez kilometr brnęłyśmy po ciemku po kostki w błocie – jeśli ktoś ma klaustrofobię zdecydowanie nie polecam. Jednak wyjście z tunelu prosto do zielonej doliny z przepięknym jeziorem to jak przejście z czyśćca do raju – niezapomniane. Sete Cidades to wizytówka Azorów i według wielu źródeł najpiękniejsze tutaj miejsce . Czy to prawda?. Trudno powiedzieć. Konkurencja jest ogromna. To poza tym wyjątkowa rowerowa uczta. Objechałyśmy krater naokoło wzdłuż jego krawędzi, podziwiając z jednej strony jeziora wulkanu a z drugiej ocean. Przy okazji tej wycieczki przekonałyśmy się co to znaczy stromy podjazd, no cóż w naszym przypadku podejście -18% nachylenia –a nie był to rekord tego wyjazdu.

Jeśli na Azorach mieszka się nad samym morzem to trzeba liczyć się z tym, że początek dnia będzie ciężki. Kolejne podejście – 22% tym razem z rowerami objuczonymi sakwami –łatwo nie było. Potem za to znowu wspaniałe widoki nadmorskie.

Po odpoczynkowym dniu znowu wyzwanie –zdobywamy wulkan Caldeira Velha, gdzie w otoczeniu bujnej subtropikalnej roślinności można zażyć kąpieli w termalnych basenach. My nie zażyłyśmy bo się ich tu kompletnie spodziewałyśmy i byłyśmy nieprzygotowane. Jednak głównym celem dzisiejszej wyprawy jest Lagoa do Fogo, kolejne zjawiskowe jezioro w wulkanicznym kraterze . Widok znów przecudny – żadne słowa ani nawet zdjęcia nie oddadzą tego fenomenu- to trzeba po prostu zobaczyć.

Jeśli ktoś był na Sri Lance to go to na kolana nie rzuci ale na europejską skalę jest to coś- jedyna w Europie plantacja herbaty-warto wstąpić. Jedziemy dalej na wschód- góra- dół, bardzo ostro – w opcji autostrada- czyli brak opcji. Mamy za to głupi pomysł zrobienia skrótu szutrową drogą – jest jeszcze stromiej -ledwo dajemy radę się wtaszczyć. Docieramy na wschodnie wybrzeże i znowu jest cudownie- przepiękne klify –oczywiście zielone i ocean, zupełnie dziko, zero miejscowości-pierwotne piękno.

Furnas –kolejne niesamowite miejsce. Miasteczko spowite w oparach siarki wydobywających się z każdej szczeliny w ziemi. Do tego kolejne wulkaniczne jezioro i niezwykłe baseny termalne, gdzie nawet największy zmarzluch będzie usatysfakcjonowany.

Wracamy do Ponta Delgady. Południowe wybrzeże bardziej przyjazne dla klasycznych , stacjonarnych turystów- mijamy kilka sympatycznych plaż z czarnym piaskiem i oczywiście zażywamy kąpieli.

Został nam jeden dzień. Spędzamy go na oddalonej o 100 km wyspie Santa Maria, żeby przekonać się , że Azory mają różne oblicza. Tu jest zupełnie inaczej- już nie tak zielono, krajobraz zdecydowanie bardziej surowy, plaże jeszcze bardziej niedostępne.

CO NAS OCZAROWAŁO?

Wulkaniczne kratery z ukrytymi w nich jeziorami-Sete Cidades, Lago do Fogo, Furnas

Przepiękne klifowe wybrzeże

Niesamowita roślinność, niezliczona ilość kwitnących kwiatów

Furnas z uśpionym wulkanem, gorącymi źródłami i termalnymi basenami

CO NAS ROZCZAROWAŁO?

Może trochę jedzenie. Trudno znaleźć dobrą knajpę. Jak już się uda to można załapać się na świetną rybę. Dominują jednak snack bary z prostymi kanapkami i burgerami. Na wino wszak narzekać nie można a ceny piwa są wyjątkowo przyjazne.

Dlaczego warto wybrać się na Azory na rower?

  • takich miejsc i widoków jak tu nie zobaczysz nigdzie indziej
  • są tu asfaltowe drogi dobrej jakości o niedużym lub żadnym natężeniu ruchu
  • jest mało turystów i możesz poczuć się jak odkrywca
  • na pewno tu nie zmarzniesz – temperatura jest bardzo stabilna.
  • ceny są przyjazne- udało nam się wypić piwo w knajpie za 0,7 euro

Dlaczego wyjazd na Azory na rower należy rozważyć?

  • pogoda bywa kapryśna
  • są tu góry, które chociaż piękne , to z bardzo konkretnymi podjazdami
  • nie ma tu zbyt dużo zabytków a mijane miasteczka są dość przeciętnej urody

PODSUMOWANIE

Azory nas zachwyciły. Wyspa San Miguel to jedno z tych miejsc , które w naszej ocenie, po prostu trzeba zobaczyć. Nagromadzenie cudów natury jest tu niespotykane. Jednak kapryśna pogoda, niewielka ilość zabytków i typowych atrakcji turystycznych może niektórych zniechęcać. Tak więc Azory nie są dla wszystkich. A Ty ? Wybierzesz się z nami?

Ten post ma 1 komentarz

  • Monika

    fantastyczne zdjęcia

Dodaj komentarz