Rowerowe anegdoty

Musi się dziać…. jak przejeżdżasz tyle setek kilometrów, to w pewnym momencie znużenie, zmęczenie, upał albo deszcz powodują, że odrzucasz konwenanse i stajesz się prawdziwy…. i wtedy dochodzi do czasami zabawnych sytuacji.

***********************

On:  z której strony chcesz mieć sakwę?

Ona: wszystko jedno

On: jest lewa albo prawa…. nie ma takiej strony wszystko jedno

Ona: wszystko jedno

zamontował z lewej….

Ona: na swoim rowerze zazwyczaj mam sakwę z drugiej strony…..

**************************************

Uczestniczka wyjazdu na Majorkę (5 rowerków) na podsumowaniu wyjazdu:

Nie byłam pewna, czy dam radę, ale przestudiowałam program i największe dzienne przewyższenie wynosiło 1100 metrów – pomyślałam, że jak nie dam rady wjechać, to najwyżej podprowadzę…. toż to raptem niewiele ponad kilometr.

***************************************

On: Pasjonat rowerowy zabrał partnerkę na wycieczkę rowerową w Alpy.

Ona: Nie miała własnego roweru, więc wypożyczyła od firmy. Pierwsze pytanie do obsługi technicznej – do czego służą manetki ( tu zdziwienie !!!, żeby nie powiedzieć szok, bo to wyjazd w Alpy).

On: Świetnie się bawił na wyjeździe, ale trzymał się od niej z daleka na trasie.

Ona: Sprowadzała rower na większych zjazdach.

***************************************